Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
545 postów 2715 komentarzy

Asymetryczna symetria w Przyrodzie

waldemar.m - Fizyka dla tych, którzy chcą zrozumieć! Polityka dla tych, którzy zrozumieli!

Ryba psuje się od głowy cz.2

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Analiza sytuacji dookoła podatku kokalnego od od nieruchości kombinatu chemicznego PCC w Brzegu Dolnym.

Podatkami lokalnymi interesowałem się z dwóch powodów:

 

- w 1991 r. byłem radnym miasta wojewódzkiego i brałem udział we wdrażaniu w życie ustawy o podatkach i opłatach lokalnych;

 

- byłem przedsiębiorcą posiadającym nieruchomości (tereny, budynki i budowle), a więc musiałem składać odpowiednie deklaracje podatkowe na podstawie których płaciłem podatek lokalny.

 

Wydawało mi się, że widziałem w swoim życiu wszystko co dotyczy kontaktu płatnik podatku – urząd, ale nigdy nie spotkałem takiej bezczelności jaka miała miejsce w Brzegu Dolnym, gdzie PCC (płatnik podatku) wymusił na Urzędzie Miasta Brzeg Dolny działania związane ze zwrotem "nadpłaty" podatku, szantażując go odsetkami za 5 lat swojej totalnej głupoty.

 

Podatek od nieruchomości, to bardzo ciekawy podatek. Ustawodawca wymaga od posiadacza nieruchomości jego płacenia, ale nie przewiduje automatycznej możliwości weryfikowania bazy jego naliczenia. Nie wymaga się też komisyjnej inwentaryzacji obiektów nieruchomości, co odkrywa drogę do wielu nadużyć (ale o tym później)

 

Dobrze, jeżeli osoba prawna musi uzyskać pozwolenie na budowę obiektu, który będzie w przyszłości bazą opodatkowania, gdyż takie dane automatycznie można wnieść do Ewidencji podatkowej nieruchomości.

 

Muszę się przyznać, że fantazje mam bogate, ale z różnicami w fantazjach naliczania podatku, o jakich prawdopodobnie na sesji Rady Miejskiej Brzegu Dolnego upominała Skarbnik gminy p. Lidia Kosztowny, spotkałem się po raz pierwszy.

 

Ta kwestia nie dawała mi spokoju przez resztę dnia i całą noc, a rano zadzwoniłem jeszcze raz do p. Lidii i "pozawracałem" jej trochę głowę starając się docieć prawdy, czyli mechanizmu korygowania deklaracji przez odważnego, jakby nie było, podatnika, w naszym przypadku PCC.

 

To co usłyszałem do tej pory nie układa mi się w głowie:

 

- po pierwsze – zmieniła się kwalifikacja nieruchomości, dzięki czemu firmy, w szczególności te, które eksploatują rurociągi, dostały do ręki instrument pozwalający im korygować deklaracje;

 

- po drugie – ona całe życie zajmuje się tymi problemami, więc ja nie powinienem próbować uczyć ją czegokolwiek.

 

Dawajcie, rozbierzemy się od razu z tym drugim argumentem. Lidia Kosztowny i ja jesteśmy ludźmi wyposażonymi w taki sam instrument wchłaniania informacji, jej oswajania i przetwarzania, czyli mózg. Jednak mimo tego, że mamy takie same mózgi to pracują one inaczej.

 

Jak myślicie, jeżeli p. Lidia przeczytała jakiś przepis, zapamiętała go i stosuje w swojej pracy, to czy ja nie mógę powtórzyć tego "cyrkowego numeru"? Oczywiście, że mogę i robię nieporównywalnie szybciej i precyzyjniej.

 

Ja dzisiaj mogę zastąpić dyspozytora PCC Lub dowolnego mistrza zmianowego!) i przejąć kierowanie kombinatem po 2 godzinach praktyki w pomieszczeniu dyspozytorskim. Zastąpić skarbnika gminy mogę z marszu, bez żadnej praktyki w tym zawodzie i twierdzę, że nie popełnię żadnego błędu podejmując nawet najbardziej skomplikowane decyzje skarbowo-podatkowe..

 

A co może p. Kosztowny? Łatwiej mi napisać czego ona nie może. A więc nie może kierować ruchem PCC na stanowisku Dyspozytora kombinatu, nie może zastąpić żadnego majstra zmianowego i co najważniejszego, nie może nawet podjąć walki z systemem, który uszczupla prawa gminy do samostanowienia.

 

Nie stać ją nawet na samodzielną, twórczą analizę Ordynacji podatkowej.

 

Ostro? Obrazi się? Całkiem możliwe, ale zaraz zrozumiecie dlaczego nie mogłem zareagować inaczej.

 

Przyjmijmy, że p. Lidia powiedziała mi prawdę i rzeczywiście ktoś, kiedyś zmienił definicje takich pojęć jak budynki, budowle i urządzenia, w rezultacie czego spowodował pojawienie się nowej bazy naliczania podatku lokalnego od nierchomości.

 

Przyjmijmy również, że zmiana tych kryterii wpłynęła na bazę samoopodatkowania się PCC, które skorzystało z tej nowej możliwości i złożyło w Urzędzie miejskim odpowiednią korektę sporządzonej przez siebie deklaracji podatkowej.

 

Od skarbnika Gminy wiem, że dana okoliczność miała miejsce ok. 2 lata temu (przyjmijmi, że odbyło się to 1 października 2014 r.). Dwa lata zajęło gminie weryfikowanie skorygowanej deklaracji i w końcu gmina przyjęła dane nowej deklaracji za bazowe dla naliczania podatku od nieruchomości.

 

TO DLACZEGO ZWRACA PCC PODATEK ZA 5 LAT ?????????

 

Zgodnie z Ordynacją podatkową nadpłata może dotyczyć tylko okresu od 1 października 2014 r. do tego miesiąca, kiedy PCC płaciło jeszcze podatek według nieskorygowanej bazy do opodatkowania.

 

A teraz wróćmy do jednej tezy, która już przemknęła w tym liście:

 

"Nie wymaga się też komisyjnej inwentaryzacji obiektów nieruchomości, co odkrywa drogę do wielu nadużyć (ale o tym później)"

 

Jakie nadużycia miałem na uwadze? Omówię to na przykładzie.

 

Podatnik płaci regularnie podatki na podstawie składanych przez siebie deklaracji, do których sam wnosi dane. W pewien moment podejmuje decyzję o wyburzeniu starego budynku (jednego z wielu posiadanych przez niego) i zamontowaniu na ich miejscu kilku zbiorników. Roboty wykonano w ciągu 9 miesięcy i 1 października podatnik składa korektę deklaracji podatkowej za dany rok.

 

Urząd wysyła do podatnika swojego biegłego, który dokonuje kontrolnych pomiarów i po dwóch latach (!) sugeruje urzędowi, że korekta jest słuszna. Ilość metrów budowlanych zmiejszyła się o x (i to jest PRAWDA).

 

Podatnik korzysta z okazji i terroryzuje urząd odsetkami od napłaty, więc urząd chowa ogon pod siebie (jeśli nie jest w zmowie z podatnikiem) i zwraca mu podatek za pięć lat.

 

Inny sposób na ekstra "dochody" od korekty danych do deklaracji podatkowej.

 

Podatnik celowo zawyża bazę do opodatkowania, a tym samym sztucznie robi "nadpłatę". Po kilku latach składa korektę i komisja z urzędu przyznaje, że ta korekta jest słuszna, ale ... nie ma pieniędzy i trzeba poczekać do zatwierdzenia nowego budżetu.

 

Podatnik występuje o wypłatę "nadpłaty" i odsetek.

 

A teraz prośba do czytelników: porównajcie procenty jakie mógłby otrzymać podatnik, gdyby złożył pieniądze na depozycie bankowym z odsetkami od nadpłaty podatku.

 

P.S.: Nie chce mi się wierzyć, że w podatkowych służbach i w gminach pracują nienormalni urzędnicy, których tak prosto można byłoby robić w konia, albo, że w CBA nie ma nikogo, kto mógłby dostrzec tę korupcyjną składową.

 

W następnej części: Analiza Ordynacji podatkowej i wynikające z niej wnioski. 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930